halo,
a wiec zdarzylo sie to pewnego dnia w Kaszmirze, dzien zaczal sie zwyczajnie postanowilem pojechac do wiski pahalgam,po pieciogodzionnej jezdzie lokalnymi autobusami (zmienialem je chyba z miliard razy) dojechalem do miejsca przeznaczenia ktore to okazalo sie jednym z najpiekniejszych miejsc jakie kiedykolwiek widzialem, pieknie, dolina wokol gory i jesiej prawie jak w polsce..,
wybralem sie na przechadzke do gory,jakoze bylo juz calkiem po poludniu a ciemno sie tu robi calkiem wczesnie nie zaszedlem daleko ale udalo mi sie zobaczyc piekna doline po drugiej stronie gory,
w drodze powrotnej dojrzalem jakis dom, byla to rzadkosc w temtej opkolicy gdyz zima na tej wysokosci jest bardzo zimno,coz poszedlem tam i zostalem przywitany kaszmirskim chlebem(bez smaku) oraz lokalnma herbata(ochydna, jak kumys mongolski) ale ludzie bardzo mili i otwarci,nikt nie mowil po angielsku oprucz zolnierza ktory akurat przyszedl tam kupic kurczaka (ktorego w koncu nie dostal), troche rozgniewany towarzyszyl mi w drodze powrotnej do mojej doliny,
coz ale do rzecze, w Srinagar poznalem jednego typa ktory wybieral sie tez do pahalgam tego dnia co ja i poprosil mnie zebym sie z nim skontaktowal jak dojade po dotarciu do wioski ze spaceru przypomnialem sobie o tem i chwycilem za telefon, ow po odebraniu powiedzial ze przyjedzie po mnie i ze moge spac u niego, troche mi sie to niebardzo widzialo gdyz zalogowalem sie uprzednio w total fajnym domku na zboczu gory i chcialem wychilloutowac tego wieczoru i poczytac cos tam ale ow sie tak uparl ze podalem mu adres miejsca gdzie sie zatrzymalem, przyjechal za kilka minut i powiedzial ze zabiera mnie na wesele do jakkiiejs wioskicalkiem w gorach, coz jak zobaczylem ze przyjechala po mnie cala delegacja (tata owej wychodzacej za maz, jakis gangster i soltys wsi) nie moglem nie powiedziec nie..
bylo to jedno z najpiekniejszych doswiadczen jakie w zyciu mi sie przydazyly,
ptzyjecie dzialo sie w domu wlasciciela corki oraz w zbudowanym nieopodal namiocie, miliard dzieci biegajacych wszedzie grajacych na przedziwnych instrumentach i spiewajacych prawdopodobnie :) weselne piesni, ludzie gotujacy na zapleczu cala noc, kolory zapachy ludzie i muzyka.. trudno to opisac
a wiec taka mila niespodziana niespodzanka mi sie przytrafila w pieknej krainie Kashmirze,jak ktos ma okazje tu przyjechac polecam na maxa, jest pieknie a ludzie sa niesamowici
pozdrawiam serdecznie
a.
søndag 9. desember 2007
Abonner på:
Legg inn kommentarer (Atom)
Ingen kommentarer:
Legg inn en kommentar