Halo przyjaciele,
nie wiem kiedy pisalem ostatnio,chyba o jakims weselu w Kashmirze, pare rzeczy sie wydarzylo od tamtej pory,
a wiec po kolei,
z pieknego miasta Srinagar w Kaszmirze udalem sie do pieknej wioski w gorach Gulmarg (3000m.n.p.m) po zalogowaniu sie w hotelu drewnianej hatce ktorego wlascicielem bym Raja zabawny typ, ruszylem na spacer w gory,
szedlem troche,moze nawet dwie godziny i zorientowalem sie ze przedemna jest gora na ktora wjezdza kolej linowa,postanowilem zatem wdrapac sie na szyt sam i zjechac koleja,
pech chcial ze gora wydawala sie o wiele mniejsza niz byla a do tego wysokosc niecodzienna,dotarcie na sam szczy zajelo mi tyle czasu ze zaczelo sie sciemniaca najgorsze ze jak szedlem do gory to nie widzialem tego co ujrzalem jak juz wszedlem czyli to ze kolej linowa dawno juz skonczyla dzien pracy, gora byla bardzo wysoka mam zdjecia na sniegu i takietam, coz nieciekawie sie zrobile,zaczalem szybko schodzic w dol,ale bylo tak stromo ze szybko to pojecie wzgledne,juz bylo ciemno jak dojrzalem swiatelko w oddali,zaczalempodarzac w tamta strone, jak doszedlem okazalo sie ze swiatelko bylo mala drewniana chatka a jak zapukalem i drzwi sie otworzylo okazalo sie ze to posterunek policji..., pan policjan powiedzial ze w wsi jest jakies dwie godziny i ze wzgledu na brak slonca oraz nioebezpieczne zwierzeta (tygrysy,niedzwiedzie i malpy-ktore atakuja ludzi dosc czesto) musze zostac na noc,byl to przemily czlowiek,rdzenny kaszmirczyk,przygotowal mi kolacje i nagotowal herbaty,gadalismy chyba do drugiej w nocy i krew w zylach mi zmrozilo jak powiedzialem mu ze podczas wspinania sie ujrzalem line rozwieszona na malych slupkach do gory i zaczalem se pomagac i podciagac sie rekami (wowczas myslalem ze nogi mi odpadna tak bylem zmeczony) a on na to ze to granica strefy bezpieczenstwa 10 kilosow od granicy z pakistanem i jakby jakikolwiez zolnierz indyjski mnie dopatrzyl zastrzelilby jak pakistanskiego terroryste czyli jak psa..
ech.. jak milo zyc,
rano po sniadaniu ruszylem do wsi, wychillowalem jeszcze jeden dzien po czym rozpoczalem podroz do pakistanu,
acha w owej wiosce Gulmarg poznalem Idu-izraelczyka/kanadyjczyka snowbordziste ktory przeprowadzile sie do kaszmiru dla snowbordu wlasnie zwariowany czlowiek,niezwykle przemily mam nadzieje ze kiedys odwiedze i pouczy mnie na desce,
a wiec czas na pakistan nastal, okazalo sie ze spotkalem tu eksremalnie milych ludzi w nieczem nie przypominajacych suicide bombers, wizerunek tego kraju na zachodzie jest przeciwienstwem tego co mozna tu spotkac bedac osobiscie, lovely people....
pracowalem w szpitalu dzieciecym z super doktorami, teraz jestem w Islamabadzie a wczoraj zostalem zaproszony (znow) na impreze weselna :-) przezycie porownywalne z tym co ostatnio pisalem,ale muzyka na zyw... niesamowicie, i tance i latajace pieniazki wszedzie i tanczace shemal'e( shemale to obojnak, z zewnatrz przypominajacy kobiete, i nawet niebrzydka;-) wow
coz dzis zabawy dzien drugi...
a jutro ruszam do Peshawaru i z poznanym w Lahore doktorem do Trieble Area pod granice afganska, podobno kazdy ma tam bron,kobiety dzieci i psy... (mam nadzieje ze wroce z tamtad.... caly)
pozdrawiam serdecznie pa
adam
acha i poznalem Osame!! takie znajomosci sie licza :)
søndag 9. desember 2007
Abonner på:
Legg inn kommentarer (Atom)
Ingen kommentarer:
Legg inn en kommentar