søndag 9. desember 2007

what's up adam, where're you?

so again... I have some problem with updating the blog, that's why i do it so rare maybe because I keep on forgetting about it all the time :-)
after a nice, a bit of dangerous and extremely exiting pakistani expirience i went back to India, in delhi after i issued tickets to Sri Lanka i realise that i had only two weeks to travell around.., moreover my flight was from Trivandrum the most south point in India,which is really huge peace of land, I did a marathone through it and made it on time at the airport in TRV.India is amazing country but one must spend there at least few months to expirience the real beauty of this country, after few weeks io remember only crowd,noise and terrible smell everywhere !!!
well, I am in Sri Lanka right now and I have a strange feeling (couse I've never been to Cuba) that Sri Lanka is similar to that small island ruled by Fidel...
it is extremely beautiful land and good people living there, I worked in childrens hospital in Colombo with cool dr Wijemanne, I met also his good friend dr Jazeel from Kandy who is willing to help me a lot in my further education.
unfortunately the country is being destroied by the internal war which is quitw a serious issue, last days 28 people died in a bomb blast in one of colombo shopping centres,that is quite a complicated situation not fully understandable for me.
anyway last days i visited an acient city Sigirya and been in a real jungle with all those wild animals.. snakes,spiders even wild elephants
the 15th will be flying to HKG and after meeting my bro we'll travel together southeastasia,
that's it
a.

tribal_pakistan_amazing place

Halo przyjaciele,

to ze pisze to wbrew pozorom dobry znak sam w sobie, zwazywszy na miejsca jakie odwiedzilem w ostatnich dniach to nie jest az tak oczywiste,
a wiec po skonczeniu pracy w szpitalu dzieciecym w Lahore pojechalem na kilka dni do Islamabadu odwiedzilem zaprzyjaznionego czlowieka Azama, spedzilem kilka dni u niego rozmawiajac o kulturze,religii, polityce i takietam, bardzo ciekawy czlowiek i poza tym w ciagu kilku dni odwiedzilo go milion znajomych z ktorymi bardzo milo sie rozmawialo, mam wrazenie ze o pewnych rzeczach nigdy bym sie nie dowiedzial gdybym nie odwiedzile tego kraju i nie spotkach pewnych w nim ludzi,
potem pojechalem do Peshawaru miasto bardzo pakistanskie bylem jedynym czlowiekeim bialym oraz jedynym czloeiwkiem nie majacym na sobie pakistanskiego ubioru, ludzie bardzo mili i chetni do rozmowy zawsze i wszedzie.
ale do sedna, w peshawarze spotkalem sie z doktorem Khialem (przyjacie innego doktora z Lahore ktory zaaranzowal to spotkanie).Dr Khial mieszka w trible area (teren nieopodal granicy afganskiej -miejscer bardzo ciekawe i bardzo niebezpieczne nawet pakistanczycy ktorzy tam nie mieszkaja boja sie tam jechac a ten ktory tam byl uwazany jest za odwaznego, wszyscy nosza bron od dzieci po kobiety jest to tak mormalne jak czesc ubrania) mial mnie tam zabrac, ale w zwiazku z zaistniala sytuacja ( jest tam teraz bardzo niebezpiecznie, heavy fighting is going on..) nie moglem uzyskac pozwolenia na wjazd i nie pojechalem z Khialem do jego domu,
los sprawil ze spotkalem w miescie takzwanego Princea - przewodnik, czlowiek posiadajacy wiele znajomosci w armii policjii i innych srodowiskach,
zaproponowal jedniodniowa wyprawe, ale jak powiedzial cene - 4000 pak rupees niestety zapal moj oslabl, powiedzialem ze niestety tym razem mnie nie stac na to...
po kilku godzinach zadzwonil ipowiedzial ze jako jestem podroznikiem i back_packerem moze mnie wziac tylko zalapowki dla policji ok 1000 Rs
wiec pojechalismy w miejsce zwane Khyber pass 1km od granicy afganskiej,niestety nie mozna bylo robic zdjec jako ze wszystko bylo nielegalne musialem zostawic aparat w aucie,potem pojechalismy do obozu dla uchodzcow afganskich, niesamowite miejsce nigdy chyba nie widzialem tak biednych ludzi, domy bez dachow i bez drzwi, dzieci bez ubran brudne jak totylko mozliwe, wytwarzanie cegiel to jedyny ich sposob na zarabianie pieniedzy,widok doprawdy zostajacy w pamieci,
potem cos z czego afganistan slynie na swiecie,pojechalismy na smuggler bazaar - narkotyki wszelkiej masci od haszyszu do browna wszystko w kazdej ilosci 20 razy tansze niz w europie.. miejsce nie przymierzajac przerazajace zwlaszcza ze prince powiedzial zanim tam pojechalismy ze to na moja odpowiedzilnosc i jesli biore aparat to musze sie liczyc ze go strace, dla tamtych ludzi kazdy bialy czlowiek to amerykanski agent - niemile widziany..
coz przezylem i nawet udalo misie zrobic kilka fot postaram sie zalaczyc,
miejsce ciekawe ale chyba nie chcialbym go odwiedzac po raz kolejny,

takie to przygody dni ostatnich mi sie przytrafily, time to move on - dziswracam do Indii,

pozdrawiam serdecznie
adam

ossalamaleikou

Halo przyjaciele,

nie wiem kiedy pisalem ostatnio,chyba o jakims weselu w Kashmirze, pare rzeczy sie wydarzylo od tamtej pory,
a wiec po kolei,
z pieknego miasta Srinagar w Kaszmirze udalem sie do pieknej wioski w gorach Gulmarg (3000m.n.p.m) po zalogowaniu sie w hotelu drewnianej hatce ktorego wlascicielem bym Raja zabawny typ, ruszylem na spacer w gory,
szedlem troche,moze nawet dwie godziny i zorientowalem sie ze przedemna jest gora na ktora wjezdza kolej linowa,postanowilem zatem wdrapac sie na szyt sam i zjechac koleja,
pech chcial ze gora wydawala sie o wiele mniejsza niz byla a do tego wysokosc niecodzienna,dotarcie na sam szczy zajelo mi tyle czasu ze zaczelo sie sciemniaca najgorsze ze jak szedlem do gory to nie widzialem tego co ujrzalem jak juz wszedlem czyli to ze kolej linowa dawno juz skonczyla dzien pracy, gora byla bardzo wysoka mam zdjecia na sniegu i takietam, coz nieciekawie sie zrobile,zaczalem szybko schodzic w dol,ale bylo tak stromo ze szybko to pojecie wzgledne,juz bylo ciemno jak dojrzalem swiatelko w oddali,zaczalempodarzac w tamta strone, jak doszedlem okazalo sie ze swiatelko bylo mala drewniana chatka a jak zapukalem i drzwi sie otworzylo okazalo sie ze to posterunek policji..., pan policjan powiedzial ze w wsi jest jakies dwie godziny i ze wzgledu na brak slonca oraz nioebezpieczne zwierzeta (tygrysy,niedzwiedzie i malpy-ktore atakuja ludzi dosc czesto) musze zostac na noc,byl to przemily czlowiek,rdzenny kaszmirczyk,przygotowal mi kolacje i nagotowal herbaty,gadalismy chyba do drugiej w nocy i krew w zylach mi zmrozilo jak powiedzialem mu ze podczas wspinania sie ujrzalem line rozwieszona na malych slupkach do gory i zaczalem se pomagac i podciagac sie rekami (wowczas myslalem ze nogi mi odpadna tak bylem zmeczony) a on na to ze to granica strefy bezpieczenstwa 10 kilosow od granicy z pakistanem i jakby jakikolwiez zolnierz indyjski mnie dopatrzyl zastrzelilby jak pakistanskiego terroryste czyli jak psa..
ech.. jak milo zyc,
rano po sniadaniu ruszylem do wsi, wychillowalem jeszcze jeden dzien po czym rozpoczalem podroz do pakistanu,
acha w owej wiosce Gulmarg poznalem Idu-izraelczyka/kanadyjczyka snowbordziste ktory przeprowadzile sie do kaszmiru dla snowbordu wlasnie zwariowany czlowiek,niezwykle przemily mam nadzieje ze kiedys odwiedze i pouczy mnie na desce,

a wiec czas na pakistan nastal, okazalo sie ze spotkalem tu eksremalnie milych ludzi w nieczem nie przypominajacych suicide bombers, wizerunek tego kraju na zachodzie jest przeciwienstwem tego co mozna tu spotkac bedac osobiscie, lovely people....
pracowalem w szpitalu dzieciecym z super doktorami, teraz jestem w Islamabadzie a wczoraj zostalem zaproszony (znow) na impreze weselna :-) przezycie porownywalne z tym co ostatnio pisalem,ale muzyka na zyw... niesamowicie, i tance i latajace pieniazki wszedzie i tanczace shemal'e( shemale to obojnak, z zewnatrz przypominajacy kobiete, i nawet niebrzydka;-) wow
coz dzis zabawy dzien drugi...

a jutro ruszam do Peshawaru i z poznanym w Lahore doktorem do Trieble Area pod granice afganska, podobno kazdy ma tam bron,kobiety dzieci i psy... (mam nadzieje ze wroce z tamtad.... caly)

pozdrawiam serdecznie pa
adam

acha i poznalem Osame!! takie znajomosci sie licza :)

wedding party_some day in Kashmir

halo,
a wiec zdarzylo sie to pewnego dnia w Kaszmirze, dzien zaczal sie zwyczajnie postanowilem pojechac do wiski pahalgam,po pieciogodzionnej jezdzie lokalnymi autobusami (zmienialem je chyba z miliard razy) dojechalem do miejsca przeznaczenia ktore to okazalo sie jednym z najpiekniejszych miejsc jakie kiedykolwiek widzialem, pieknie, dolina wokol gory i jesiej prawie jak w polsce..,
wybralem sie na przechadzke do gory,jakoze bylo juz calkiem po poludniu a ciemno sie tu robi calkiem wczesnie nie zaszedlem daleko ale udalo mi sie zobaczyc piekna doline po drugiej stronie gory,
w drodze powrotnej dojrzalem jakis dom, byla to rzadkosc w temtej opkolicy gdyz zima na tej wysokosci jest bardzo zimno,coz poszedlem tam i zostalem przywitany kaszmirskim chlebem(bez smaku) oraz lokalnma herbata(ochydna, jak kumys mongolski) ale ludzie bardzo mili i otwarci,nikt nie mowil po angielsku oprucz zolnierza ktory akurat przyszedl tam kupic kurczaka (ktorego w koncu nie dostal), troche rozgniewany towarzyszyl mi w drodze powrotnej do mojej doliny,

coz ale do rzecze, w Srinagar poznalem jednego typa ktory wybieral sie tez do pahalgam tego dnia co ja i poprosil mnie zebym sie z nim skontaktowal jak dojade po dotarciu do wioski ze spaceru przypomnialem sobie o tem i chwycilem za telefon, ow po odebraniu powiedzial ze przyjedzie po mnie i ze moge spac u niego, troche mi sie to niebardzo widzialo gdyz zalogowalem sie uprzednio w total fajnym domku na zboczu gory i chcialem wychilloutowac tego wieczoru i poczytac cos tam ale ow sie tak uparl ze podalem mu adres miejsca gdzie sie zatrzymalem, przyjechal za kilka minut i powiedzial ze zabiera mnie na wesele do jakkiiejs wioskicalkiem w gorach, coz jak zobaczylem ze przyjechala po mnie cala delegacja (tata owej wychodzacej za maz, jakis gangster i soltys wsi) nie moglem nie powiedziec nie..

bylo to jedno z najpiekniejszych doswiadczen jakie w zyciu mi sie przydazyly,
ptzyjecie dzialo sie w domu wlasciciela corki oraz w zbudowanym nieopodal namiocie, miliard dzieci biegajacych wszedzie grajacych na przedziwnych instrumentach i spiewajacych prawdopodobnie :) weselne piesni, ludzie gotujacy na zapleczu cala noc, kolory zapachy ludzie i muzyka.. trudno to opisac
a wiec taka mila niespodziana niespodzanka mi sie przytrafila w pieknej krainie Kashmirze,jak ktos ma okazje tu przyjechac polecam na maxa, jest pieknie a ludzie sa niesamowici

pozdrawiam serdecznie
a.

to jeszcze poczatek indii..

Halo przyjaciele,

coz u mnie wlasciwie wszystko po staremu poza tym jedynie ze dotarlem do Indii ktore nie przypominaja zadnego innego kraju,panowie chodza pod reke i sikaja na siedzaco,nie wiem czy to jakas tradycja ale jak sie jedzie pociagiem to wszyscy odlewaja sie przy torach i robia kupy, i szczury wszedzie...

po tym jak zjechalem z tybetu gdzie bylo ultra spokojnie do nepalu ydawalo mi sie ze jest tam duzo ludzi i ze jest glosno ale mylilem sie glosno to jest dopiero tutaj i tloczno i brudno i smierdzaco, oj racje mial MAc z Honorata piszac w jakims mailu ze takiego syfu jeszcze nie widzeli,ale moze sie jeszcze raz zaskocze w Bangladeszu ;)
a poza tym to piekny i fascynujacy kraj i ludzie sa przemili na maxa i mowia po angielsku, za kilka dni ruszam do Kaszmiru i potem do Pakistanu,gdzie poznalem (narazie przez net) bardzo milego doktora kardiochirurga.
napisze wiecej jak doswiacze wiecej
tymczasem pozdrawiam seredcznie
a.

__________________________________________________

torsdag 25. oktober 2007

time for india...

Hey folks!
wyglada na to ze ostatni raz kiedy przypomnialem sobie o blogu zaczalem pisac posta i musialem przerwac z przyczyny juz nie pamietam jakiej a potem zapomniec musialem na smiers, a moze to przez to ze pracowalem w Katmandu dosc ciezko i intensywnie,
anyway po doswiadczeniu glosnego i pelnego spalin katmandu ruszylem do pokary wychilloutowac lekko,towarzyszyl mi w podrozy Rafa zwariowany dj z hiszpani jego kolega z kanady i jakas niemka.pokara okazala sie byc oaza spokoju i i ciszy, jezioro,lodka,plaza ach..
potem wynajelismy skutery z Rafa i ruszylismy w przestrzen nepalska,dolaczyl do nas Lee smieszny typ z londynu i jego dziewczyna ale chyba przez to ze okazalismy sie dla nich nudni albo z powodu szybszego motoru oddalili sie i ostatecznie podrozowalismy z rafa we dwoch
po pierwszym dniu jazdy dojechalismy do dzwnego miasta Banglung czy jakos tak zero turystow na maxa nepalsko, acha po kilku godzinach spotkalismy sie tam z Lee'm i jego panna.
kolacja tego wieczoru byla iscie niezapomnianym przezyciem, jakoze akurat trafilismy na koniec festivalu Dosaine(wymowa) wszystko bylo zamkniete i troche sie natrudzilismy zanim znalezlismy jedyna otwarta knajpe pelna nepalskich mlodziencow totalnie zrobionych,
ale coz podawali tam momo wiec zaszlimy do srodka i moze w pierwszym momencie myslalem ze to byl blad jak wychodzilem wiedzialem ze to byla jedna z ciekawszych kolacjii w nepalu,
otoz okazalismy sie nielada atrakcja dla owych nastolatkow i wszyscy otoczyli nas dookola bez przerwy pytajac skad jestesmy i jak sie nazywamy i takietam proste rzeczy ci z nich ktorzy umieli sie przedstawic powtarzali swoje imie kilka razy albo wiecej i wciaz chcieli usciskiwac nam dlon,dla mnie wydawalo sie to calkiem smieszne ale Lee stracil cierpliwosc dosc szybko a po tym jak jeden z nich wylal mu niechcacy kole na spodnie wkurzyl sie konkretnie i wtedy Rafa powiedzial cos bardzo madrego o czym w podrozowaniu nalezy pamietac caly czas ze na przyklad typ powtarzajacy to samo zdanie dwudziesty raz chce po prostu pokazac nam ze potrafi powiedziec cos po angielsku i ze jest to dlaniego bardzo wazne i wtedy Lee wyluzowal razem cieszylismy sie lokalnym doswiadczeniem,
ok przepraszam po raz kolejny ale na prawde musze leciec na spotkanie z dyrektorem szpitala w delhi odnosnie mojej pracy mam nadzieje ze spotkanie bedzie owocne,
pozdrawiam serdecznie papa
acha sorry ze zadne nowe zdjecia sienie pojawily
moze sie pojawia wkrotce
a.

fredag 5. oktober 2007

back to civilisation...

Hello my friends :)
first of all would like to sorry for not updating over last few weeks,
it's just because i couldnt open my blog in china,no idea why..
ok now im in Nepal :))) everythings different thw weather,the people, and even my blog opens here :]
.. im sorry need to go right now
will write something more later on..
a.